Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zwiedzanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zwiedzanie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 września 2020

Zwiedzanie: chorwacki Zadar, serbska pljeskavica, szwajcarskie ceny

Miasto nie spełniło pokładanych przeze mnie w nim nadziei. Nie jestem fanem zwiedzania muzeów latem, gdy upał przekracza 30 stopni. Uwielbiam za to włóczyć się uliczkami starego miasta podziwiając lepiej lub gorzej zachowane budynki i lokalny koloryt. 


Udostępnij:

poniedziałek, 11 maja 2020

"Dwupłatowcem w piękny rejs..." - lot zabytkowym Po-2 (CSS-13) nad Budapesztem

Wiatr we włosach, przyspieszenie wciskające w fotel, poczucie pełnej swobody i absolutnie niczego ponad głową oprócz błękitu nieba - typowy opis kabrioletu z broszurek reklamowych czołowych marek samochodowych. Mój "kabriolet" miał jeszcze jedną wyjątkową cechę - potrafił żeglować pośród chmur kilkaset metrów nad ziemią. A był nim legendarny Polikarpow Po-2 zwany Kukuruźnikiem. 

Udostępnij:

sobota, 15 lutego 2020

Hydroplan Be-12 w Muzeum Światowego Oceanu w Kaliningradzie (Królewcu)

Lotniczy aspekt wyjazdu do Kaliningradu (Królewca) pojawił się dość niespodziewanie. Choć w 1921 roku powstał tu jeden z pierwszych portów lotniczych na świecie (Königsberg Devau), miasto zdecydowanie mocniej związane jest z innym żywiołem - wodą. Zabudowania portowe oraz liczne kanały znajdują się tu niemal na każdym kroku, przecinając miasto wpół.

Wyspa Kanta z największą atrakcją miasta, otoczona kanałami
Udostępnij:

środa, 1 stycznia 2020

piątek, 25 października 2019

Muzeum Lotnictwa w Belgradzie

Okrągła, przeszklona i migocząca w promieniach letniego słońca bryła budynku zdecydowanie bardziej przypomina latający spodek lub centrum lotów kosmicznych niż muzeum lotnictwa. Już z samego zaciekawienia tym kształtem warto obejrzeć go z bliska.

Futurystyczny kształt muzeum stawia je wśród światowej czołówki tego typu placówek... przynajmniej z większej odległości
Udostępnij:

czwartek, 4 lipca 2019

Ryga - przesiadka z bonusem

Podczas obu przesiadek miałem wystarczająco dużo czasu między lotami, by spędzić ok. 4 godzin w centrum Rygi, dodając do swojej podróży do Kazachstanu stolicę Łotwy, którą chciałem odwiedzić od dłuższego czasu.

Udostępnij:

czwartek, 20 czerwca 2019

Ałmaty - zdecydowanie nie Barcelona... i dobrze

Porównywanie Ałmatów do "typowych" europejskich metropolii takich jak Barcelona, Londyn czy Monachium to jak porównywanie psa i kota. Ciężko znaleźć wspólny mianownik, ale w obu z nich można się zakochać.

Zabytków i atrakcji w "europejskim" rozumieniu, czyli kościołów, zamków czy muzeów jest tu tyle, co kot napłakał... ale to nie one decydują o uroku miasta.


Udostępnij:

sobota, 6 kwietnia 2019

Republika Południowej Afryki - nie tylko pustynia

Afryka nigdy nie była zbyt wysoko na liście moich wymarzonych kierunków; wysoka przestępczość, duże ryzyko chorób, niezbyt apetyczna kuchnia i niskie standardy sanitarne oraz niewielka ilość zabytków w zachodnim rozumieniu tego słowa. Krajobrazy i fauna nie wydawały mi się wystarczającą rekompensatą za szereg wymienionych wcześniej niedogodności.

Udostępnij:

czwartek, 24 stycznia 2019

Do trzech (czterech?) razy sztuka - moja przygoda z Alesund

Popołudniowo-wieczorna "półdniówka" w Alesund z Gdańska wykonalna jest już od kilku lat, jednak (zwłaszcza latem) rzadko pojawia się w atrakcyjnej cenie. Mimo to nie potrafię zliczyć, ile razy kupowałem bilety do tego norweskiego miasteczka, których później nie wykorzystywałem z powodu beznadziejnej pogody, choroby czy obowiązków.

Tym razem fantastyczna, letnia pogoda nie wydawała się sprawiać problemów
Udostępnij:

środa, 9 stycznia 2019

Esencja "durnolatania", czyli 4 godziny w Finlandii

Tytuł to nie clickbait, a jeśli mam być szczery, również żadna nowość dla mnie. Uwielbiam latać, najlepiej jak najwięcej, jak najtaniej. Przy odpowiedniej wprawie, kupno biletów poniżej 100 zł nie stanowi żadnego wyczynu, natomiast nie to jest największym problemem, lecz horrendalne ceny noclegów w większości miast, do których można dolecieć z Gdańska (mojego zwyczajowego lotniska).

Dziedziniec zamku w Turku
Rozwiązanie? Jednodniówki - wylot rano, powrót wieczorem. Czasem przybiera to ekstremalną formę i między "ranem" a "wieczorem" mija znacznie mniej godzin niż to przewidziała natura ;-)

Udostępnij:

sobota, 29 grudnia 2018

Gdynia Aerobaltic 2018 - narodziny legendy?

Organizatorzy oraz przedstawiciele miasta-gospodarza deklarują chęć, by coroczne pokazy Gdynia Aerobaltic stały się największą cywilną (a docelowo nie tylko) imprezą lotniczą w naszym kraju. Jak wypadła druga edycja pokazów w obliczu tak wielkich planów?

Udostępnij:

czwartek, 23 sierpnia 2018

Czy warto było lecieć na kilka godzin do Phuket?

Ponad trzy godziny w samolotach, kilka godzin na lotniskach i w drodze na nie lub z nich, a to wszystko dla dwóch godzin opalania się i kąpania w morzu w Patong Beach. Zapewne prościej byłoby zostać w Bangkoku i wykąpać się w hotelowym basenie. Odpowiedź na postawione w tytule pytanie wydaje się dość oczywista, jednak czy warto było lecieć na kilka godzin do Phuket?

Kolor płytek w hotelowym basenie jest może dość niefortunny, ale wierzcie mi, woda była czysta i orzeźwiająca
Zdecydowanie nie... i zdecydowanie tak!
Udostępnij:

piątek, 26 stycznia 2018

Świeże powietrze przed lotem: Taras widokowy w Hamburgu (HAM)

Przygotowując artykuł o wizycie w fabryce Airbusa w Hamburgu natrafiłem na zdjęcia, które przypomniały mi o jeszcze innych lotniczych wspomnieniach, które nie pozwalają mi o lotnisku Fuhlsbüttel myśleć w inny niż jak najbardziej pozytywny sposób.

Zróżnicowana architektura i duża ilość naturalnego światła wewnątrz sprawiają na hamburskim lotnisku całkiem przyjemne wrażenie
Wierzycie w znaki? Czarny kot przebiegający przed Wami przez jezdnię to dość oklepany przykład, ale co powiecie na "Tante Ju" (niem. "Ciotka Ju"), czyli Ju-52? To właśnie ją zobaczyłem lądującą na wspomnianym lotnisku tuż za moim A321 Wizzaira.


Identyczną maszynę miałem okazję podziwiać w Sinsheim i choć wiedziałem, że w Niemczech i Szwajcarii znajdują się pojedyncze, wciąż zdolne do lotu, egzemplarze, spotkanie któregoś z nich "na żywo" było dla mnie sporym zaskoczeniem.

Choć akurat tej niespodzianki nie zawdzięczam bezpośrednio władzom lotniska, z całą pewnością to właśnie im mogę pogratulować świetnego tarasu widokowego na otwartym powietrzu.

Wejście na taras znajduje się na najwyższym piętrze, z tyłu zdjęcia
Po wjechaniu schodami ruchomymi na drugie piętro i minięciu restauracji, tylko drzwi oddzielały mnie od celu. Żadnych automatów z biletami czy bramek, co czyni atmosferę dużo bardziej rozluźnioną (i pozwala w każdej chwili skoczyć po coś do picia czy przekąski z lotniskowych knajpek).

"Trzy siekierki" Emirates przed wylotem do Dubaju. Choć do czystości szyb można mieć zarzuty (jak w przypadku wszystkich punktów widokowych), nic innego specjalnie nie zasłaniało widoku na płytę i można było zrobić kilka przyzwoitych zdjęć
Na samym tarasie znajdziecie wiklinowe, całkiem wygodne krzesła, które można wziąć bez dodatkowej opłaty i ustawić w dowolnym miejscu, by uzyskać jak najlepszy widok.

Widoczny po prawej stronie plac budowy, a w dokładniej remont płyty postojowej, niestety zmniejszył ilość maszyn parkujących w bezpośredniej bliskości punktu widokowego
Panująca w tym miejscu atmosfera gwarantuje, że jeśli dla kogoś będzie to pierwszy w życiu spotting, z pewnością się w nim zakocha.

Atmosfera była tak sympatyczna i swobodna, że jeden mężczyzna w starszym wieku, siedzący tuż obok mnie, kulturalnie i bez skrępowania popijał prosecco ze szklanego kieliszka. Nie mam pojęcia skąd je wziął, ale w jego zachowaniu nie było niczego niestosownego czy odpychającego, co mogłoby przeszkadzać rodzinom z dziećmi z szerokimi uśmiechami podziwiającymi samoloty.

Tanie linie w większości odlatują z samego końca tego (długiego) korytarza. Tam podróżnych było już tak wielu, że znalezienie miejsca do siedzenia graniczyło z cudem
Choć co do lotniska jako takiego miałbym wiele zastrzeżeń - zbyt wąskie korytarze, nieopisany tłok, niedostateczna liczba siedzeń - dzięki kilkudziesięciu minutom, które spędziłem na świeżym powietrzu śledząc ruch na płycie i czując jak ciepłe powietrze muska moją twarz, całą podróż wspominam absolutnie pozytywnie.

Odwiedzacie czasem tarasy widokowe czy po licznych podróżach zdążyło Wam się znudzić podziwianie samolotów z nich?

Udostępnij:

czwartek, 18 stycznia 2018

"Dziecko w fabryce czekolady" - zwiedzanie fabryki Airbusa

Choć minęło już trochę czasu od podróży, którą odbyłem pod koniec lipca z okazji setnego lotu w życiu, nie zdążyłem dotychczas podzielić się wrażeniami z wycieczki do fabryki Airbusa w Finkenwerder pod Hamburgiem.


Airbus szczyci się swoją międzynarodowością, sięgającą czasów, gdy idea Unii Europejskiej dopiero powstawała, głównie na drodze zacieśniania współpracy gospodarczej.
Udostępnij:

środa, 27 grudnia 2017

Sinsheim - muzeum techniki warte grzechu

Zacznę nietypowo, wyznaniem: właściwie wszystkie wyjazdy, w których biorę udział, planuję samodzielnie. Złośliwi zarzucą mi manię kontrolowania wszystkiego, lecz sam wolę myśleć, że mam na tyle wprawy, że ze względu na spore doświadczenie w tej materii, organizacja planu zajmie mi znacznie mniej czasu i wysiłku niż moim znajomym. Wiem na które aspekty zwrócić szczególną uwagę, czego się wystrzegać.

Ten wyjazd był zupełnie inny i zaczął się dość nieśmiało. W czasie wymiany polsko-niemieckiej, na której byłem kilka lat temu w Norymberdze, Alex, mój partner z wymiany, zapytał, co chciałbym robić w dzień wolny. "Jak to co? Spotting na pobliskim lotnisku!".

Pierwszy widok po wyjściu z samochodu i od razu wiedziałem, że czeka mnie fantastyczny dzień!

Udostępnij:

czwartek, 9 listopada 2017

Wulkany bez ognia i rysunki sprzed tysięcy lat

Z moich postów o Starym Mieście w Baku oraz atrakcjach wokół miasta wiecie już pewnie dość dobrze jak ognistym krajem jest Azerbejdżan, więc tym razem obędzie się bez ani jednego wystrzału płomienia.

Azerbejdżan to nie tylko morze, ale i góry (w tym bardzo wysokie)
Taką odskocznię oferuje Gobustan skrywający petroglify (rysunki wyryte w skale) sprzed ok. 12 tysięcy lat.
Udostępnij:

czwartek, 2 listopada 2017

"Azerbejdżan - kraina ognia"

...z takim hasłem ("Azerbaijan land of fire") na koszulkach przez całkiem długi czas biegali po murawie piłkarze hiszpańskiego Atletico Madryt. Wówczas uznałem to za bardzo tani chwyt reklamowy używany co rusz w różnych kampaniach, by podkreślić ilość atrakcji i temperament mieszkańców danego kraju.

Jednak Azerbejdżan faktycznie jest krainą ognia lub, jak kto woli, ogromnych zasobów ropy naftowej i gazu, które czasem zetkną się z iskrą i... powstaje święte miejsce, a przynajmniej unikatowa atrakcja turystyczna.

Świątynia Ateshgah leżąca w Surachani, dzielnicy Baku
Prawdopodobnie w taki sposób powstała Świątynia Wiecznego Ognia. Wywodzący się z terenów dzisiejszych Indii oraz Iranu zoroastrianie wierzyli w święte znaczenie ognia i czcili go na tysiące lat przed sloganem promującym turystykę w zakaukaskim kraju.
Udostępnij:

poniedziałek, 23 października 2017

Baku - mała Jerozolima nad Morzem Kaspijskim

Nauczony doświadczeniami z Armenii oraz Gruzji, w Azerbejdżanie, trzecim kaukaskim kraju, spodziewałem się surowej natury i architektury przypominającej Europę Wschodnią. Błąd!

W rzeczywistości krajobraz znacznie bardziej przywoływał na myśl starą zabudowę w Izraelu czy też scenerię z gry "Twierdza Krzyżowiec".

Pierwszy widok po wyjściu z metra (skrytego pod szklaną piramidą po lewej)
Przekroczenie murów przeniosło mnie w czasie o co najmniej kilkaset lat.
Udostępnij:

wtorek, 3 października 2017

Sofia - bałkańska stolica architektury sakralnej

Zwiedzanie praktycznie każdego miasta w Europie bardzo często sprowadza się do odwiedzenia kilkunastu kościołów i katedr, z których wszystkie wyglądają niemal tak samo, co potrafi być dość nużące i wydawać się raczej obowiązkiem zaliczenia każdego miejsca niż autentyczną przyjemnością.

Cerkiew Sweta Nedelja, wybudowana prawdopodobnie w X wieku
Przygotowując listę miejsc do odwiedzenia w Sofii, uświadomiłem sobie, że większość z nich to świątynie i obawiałem się, że podobnie jak w Gruzji, każda z nich będzie dosłownie identyczna (i dość zaniedbana w środku).
Udostępnij:

sobota, 9 września 2017

Relacja: Aeropark Budapeszt - muzeum lotnictwa "inaczej"

Port lotniczy w Budapeszcie to największa baza Wizzaira, z której linia ta lata do tak "egzotycznych" (przynajmniej jak na tanie linie) miast jak Baku, Astana czy Dubaj, a to wszystko za ułamek ceny biletu w linii tradycyjnej.

Jeśli jesteście fanami podróży "poza utartym szlakiem", zwłaszcza z południowej Polski, prędzej czy później skorzystacie z usług lotniska im. Franciszka Liszta.

Dwupłatowce, oprócz lepszej zwrotności i krótszego rozbiegu w trakcie startu, mogą zaoferować jeszcze jedną, nieocenioną zaletę - osłonę przed palącym słońcem w trakcie zwiedzania!
Niezależnie od tego, czy czekacie na lot, czy jesteście w pobliżu z innych powodów, poświęćcie godzinę na wizytę w Aeroparku, położonym zaledwie kilkaset metrów od terminalu nr 2. Muzeum leży przy drodze do miasta, więc nie sposób go nie zauważyć.
Udostępnij:

Copyright © Odlotowe Podróże | Powered by Blogger
Design by SimpleWpThemes | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com