Na swój pierwszy lot po lockdownie musiałem czekać długo, aż do początku lipca. Choć loty krajowe po Polsce odbywały się już od 1 czerwca, ich rozkład mógł pasować co najwyżej do planów niedzielnych turystów. Pomimo sporych chęci, nie udało mi się dopasować do żadnych z moich planów choćby jednego lotu z koronawirusowej siatki LOTu.
Więcej szczęścia miałem z innym projektem naszego narodowego przewoźnika, jakim jest #LOTNaWakacje. Pomimo niepokojącej sytuacji LOTu oraz plotkach o rychłym bankructwie, gdy dostrzegłem możliwość jednodniowej wycieczki do chorwackiego Zadaru, nie zastanawiałem się długo i postanowiłem zaryzykować trochę ponad 100 zł.