Gdy na zaledwie kilka dni przed pokazami dowiedziałem się o przewidywanym locie prasowym, a dzień przed lotem o tym, iż będę miał szczęście znaleźć się na jego pokładzie, byłem wniebowzięty. Obawiałem się jedynie problemów technicznych, które często dokuczają starszym maszynom i potrafią pokrzyżować plany. Kilka dni wcześniej Daisy miała groźnie wyglądającą awarię silnika (w czasie lotu do bazy macierzystej po... wymianie silnika na nowy w niderlandzkim Lelystad).
W dzień lotu, piątek 17 sierpnia, od rana śledziłem Flightradar24 i gdy na podejściu do gdyńskiego lotniska zobaczyłem inną, wyprodukowaną w 1944 roku, Dakotę o amerykańskich numerach rejestracyjnych N41CQ, wiedziałem już o co chodzi.
Jakkolwiek niewdzięcznie to zabrzmi, poczułem rozczarowanie. Od lat dokładałem starań, by wsiąść na pokład "Daisy" i nie byłem w stanie uwierzyć, jak niewiele zabrakło, by spełnić moje marzenie. Jednak jeśli "nagrodą pocieszenia" na każde rozczarowanie w życiu miałby być lot zabytkową maszyną, ciężko byłoby mnie zastać bez uśmiechu na twarzy. ;-)
Po zbiórce przed biurowcem zarządu portu lotniczego Gdynia-Kosakowo, wybrani szczęśliwcy zostali przewiezieni do samolotu busikiem.

W pobliżu maszyny stały też inne, ciekawe maszyny, m.in. zespół akrobacyjny Baltic Bees na odrzutowych L-39 Albatros, zabytkowe myśliwce odrzutowe produkcji Saaba oraz kilka maszyn tłokowych (np. AT-6 Harvard czy Jak-3).
Widoczny na pierwszym planie szwedzki Saab JA-37 Viggen |

Należąca do szwedzkiego stowarzyszenia Vallentuna Aviatörförening, z miejscowości Vallentuna pod Sztokholmem, maszyna to C-47 "Skytrain" o szlachetnym imieniu "Królowa Kongo" ze względu na swoją karierę w Afryce w latach '70 i '80.
Douglas DC-3, czyli kultowa i ikoniczna "Dakota", to cywilna wersja popularnego w czasie II Wojny Światowej C-47 "Skytrain", jednak ze względu na ogromne podobieństwo obu maszyn, przyjęło się nazywanie obu z nich mianem "Dakoty".

Jeszcze przed wejściem na pokład, ekipy telewizyjne postanowiły przeprowadzić z pilotami wywiady na tle maszyny w spektakularnych kolorach.

Korzystając z wolnej chwili, zająłem się fotografowaniem z bliska detali maszyny, np. piorunochronu.
Gdy jeden z wywiadów się zakończył, zamieniłem kilka słów z kapitanem (a właściwie jednym z kapitanów, gdyż obaj dżentelmeni zasiadający w kokpicie mogli pochwalić się czterema belkami na pagonach) o wspólnych znajomych oraz pechowym losie "Daisy". Jak dowiedziałem się później, będzie ona uziemiona do końca sezonu.
![]() |
W nowych maszynach nie spotkacie prostokątnych okien ze względu na naprężenia w kadłubie, o których dowiedziano się dopiero po wprowadzeniu pierwszych odrzutowców pasażerskich (De Havilland Comet) |
Najbardziej zaskoczył mnie układ foteli 2+1 ze stolikami i fotelami zarówno zgodnymi z kierunkiem lotu, jak i przeciwnymi do niego.
Dla siebie wybrałem pierwsze miejsce zgodne z kierunkiem lotu po prawej stronie, w "pojedynczym" rzędzie (tzn. jednocześnie pod oknem i przy przejściu), by móc obserwować pracę silników w trakcie lotu i mieć swobodę przemieszczania.
Pomimo pozornie niewielkiej odległości między fotelami, miejsca na nogi było wystarczająco dużo, by nie stykać się kolanami z sąsiadem.
Widok z mojego fotela na wejście do przestronnej kabiny pilotów, która pozostawała otwarta przez cały lot |
Gdy drzwi zostały zamknięte, jeden z pilotów poinformował nas o położeniu dwóch wyjść ewakuacyjnych i toalety (tak, na pokładzie znajduje się sprawna toaleta - w ogonie samolotu), zakazie palenia oraz konieczności zajęcia miejsc, gdy znak zapiętych pasów zostanie włączony.
Za drzwiami znajduje się toaleta, a w ich pobliżu różnego rodzaju narzędzia i sprzęt, np. bloki do kół używane podczas parkowania czy zabezpieczenia do steru kierunku |
Gdy po ok. 3-4 kolejnych minutach wreszcie zaczęliśmy powoli przesuwać się do przodu, z prawej strony mogliśmy podziwiać wszystkie odrzutowe maszyny czekające na pokazy następnego dnia, w tym zespół "Baltic Bees" w efektownym malowaniu przypominającym najsłynniejszy na świecie zespół akrobacyjny, czyli amerykański "Blue Angels".
Przypominający kształtem Messerschmitta Me-163 szwedzki Saab J29 Tunnan (na szaro), a za nim Saab JA37 Viggen (na zielono) |
Wieża kontroli lotów portu lotniczego Gdynia-Kosakowo oraz płyta postojowa wojskowej części lotniska |
Masywny płat skrzydła przysłania większość popularnej turystycznie miejscowości |

Choć nie przedstawiono nam planowanej trasy, bardzo szybko stało się jasne, iż będzie ona przebiegała nad Półwyspem Helskim.
![]() |
Władysławowo |
Jako że było tuż po 13., a po zakręcie w stronę Helu prawa burta maszyny była wystawiona centralnie na południe, ilość promieni słonecznych wpadających przez moje okno była oszałamiająca. Nie tylko uniemożliwiało to robienie zdjęć, ale ze względu na silny poblask od wody, nawet patrzenie gołym okiem było zdecydowanie utrudnione.

Nie zmartwiłem się tym za bardzo, gdyż przed startem zostaliśmy przez pilotów poinformowani, iż po wyłączeniu znaku "zapiąć pasy", zapraszają oni wszystkich (po kolei) do kokpitu. Było w nim już kilka osób, w tym jedna z ekip telewizyjnych przeprowadzająca wywiad z pilotami. Jestem ciekaw, na ile im się udał, zważywszy na kiepskie (w porównaniu ze współczesnymi odrzutowcami) wyciszenie kabiny pilotów.
Gdy skończyli, skorzystałem z chwili na zrobienie kilku zdjęć wirtuozów za sterami klasyka.
![]() |
Choć ogromny wysiłek jest kładziony na zachowanie maszyny w stanie jak najbardziej zbliżonym do oryginalnego, w kokpicie zamontowano kilka nowoczesnych usprawnień, np. GPS |
Spora kolekcja naklejek okolicznościowych zaświadcza o bogatej historii udziałów w zlotach klasycznych maszyn |
Podłużne okienko daje pilotom możliwość przyjrzenia się skrzydłom bez opuszczania kabiny pilotów |
![]() |
Widok w kierunku ogona przez kopułę obserwacyjną |
Widzicie malutką polanę pośród lasu w górnej części zdjęcia? To lądowisko w Jastarni |
Ujmując sprawę obiektywnie, po ok. 16 minutach został ponownie podświetlony (elektroniczny!) sygnał zapięcia pasów i rozpoczęliśmy przygotowania do lądowania.
Spragnieni jak najlepszego materiału, przedstawiciele części mediów starali się wykorzystać każdą chwilę i ostatni z nich na dobre usiedli w swoich fotelach dopiero kilkanaście sekund przed (delikatnym) przyziemieniem.
Podobnie jak przed startem, przejazd maszyny na miejsce postojowe również wywołał ogromne zainteresowanie
Widoczne trybuny spotterskie następnego dnia pękały w szwach |
Gdy wszyscy pasażerowie opuścili pokład, "Królowa Kongo" została ręcznie obrócona do ostatecznej pozycji parkingowej.

Nie da się ukryć, że jestem ogromnym fanem tego malowania i dbałości o szczegóły! |
![]() |
Trasa przelotu na podstawie zapisu z Flightradar24 |
Jeśli jakimś cudem nie udało mi się jeszcze wyraźnie tego zakomunikować, Dakota to "Święty Graal" lotnictwa. Maszyna nie tylko brała udział w II WŚ czy w moście powietrznym w czasie blokady Berlina, lecz także zrewolucjonizowała rynek pasażerskich (a później również towarowych) przewozów lotniczych, docierając w niedostępne wcześniej miejsca.
Lot tą, ponad 70-letnią, maszyną to marzenie każdego avgeeka, jednak liczbę sprawnych egzemplarzy w Europie szacowałbym na zaledwie kilkanaście sztuk, co czyni spełnienie marzeń stosunkowo trudnym. Chyba właśnie z tego powodu nie potrafię uwierzyć, że mi udało się je spełnić tak blisko domu, w fantastycznej atmosferze i pogodzie, podczas lotu nad polskim wybrzeżem.
Lecieliście kiedyś samolotem starszym od Was samych?
Think I mentioned this before - the oldest plane I've been on is '43 Dragon Rapide from Duxford Aerodrome - very affordable and highly recommended. They also offer flights on Spitfire but the price is just crazy.
OdpowiedzUsuńThat being said, I'm not specifically looking for 'vintage' planes but rather 'legendary' ones - e.g. glad that I caught MD-80 while SAS still used them. Volotea flies B717 in Europe and I was on one of these. Twin Otter is used between Copenhagen and Aarhus - done this too.
I still want to fly the Dakota and (surprise) An-2 ;)
Wow, thanks for your (as usual) great and informative comment. I also definitely prefer old airliners and wanted to try Volotea's B717, but their route network isn't the most useful to Poland-based flyers.
UsuńI hope we'll be in touch if you find an option to try An-2! ;)
Relevant link: https://www.stockholmdirekt.se/nyheter/vallentunas-historiska-flygplan-flyttas-till-kina/repsiw!ZvSDjjmNAB2tkXirNMvM9w/ (Google translate does a good job there)
OdpowiedzUsuńThanks for sharing. What a wonderful story!
Usuń