
Tuż przy wejściu znajduje się małe centrum komputerowe.

W centralnej części pomieszczenia zlokalizowany jest bufet, który nie miał dosłownie żadnych tajskich potraw w ofercie, co było dla mnie potężnym rozczarowaniem.

![]() |
Makaron z fasolą to dość mało ekskluzywna propozycja |
![]() |
Pierożki na parze |
![]() |
Bar sałatkowy |
![]() |
Kanapki i croissanty |

Wybór alkoholi prezentował się dosyć skromnie i nie do końca rozumiem, dlaczego tuż obok ustawiono zupki chińskie, które w takim połączeniu wyglądają jak pomysł na "śniadanie mistrzów". ;-)

Kolorystyka saloniku przypomina bardziej Ikeę niż elegancką poczekalnię. Rozumiem, iż była to próba nawiązania do kolorystyki przewoźnika, jednak pastelowe kolory w tak odważnych połączeniach nie wypadają zbyt dobrze.
Od kilku miesięcy Thai Airways nie obsługuje już lotów do Hong Kongu samolotami z kabiną pierwszej klasy, jednak w saloniku wciąż znajduje się (bardzo skromna) część przeznaczona właśnie dla pasażerów najwyższej klasy serwisowej tajskiego przewoźnika.
Toalety były czyste i zadbane, a obok nich znajdował się pojedynczy prysznic.
Widoki z Royal Orchid Lounge nie są może zapierające dech w piersiach, ale ilość światła dziennego jest satysfakcjonująca dzięki byciu bezpośrednio pod dachem terminalu. Niestety takie rozwiązanie dopuszcza hałas z ogólnodostępnych części budynku.
Choć salonik rozczarował mnie brakiem tajskiej autentyczności, niezbyt apetycznym wyborem jedzenia i trochę nietrafionym wystrojem, na szczęście nie spędziłem w nim zbyt wiele czasu i po niespełna półgodzinnym pobycie udałem się na boarding mojego lotu odbywający się z pobliskiego gate'u nr 35.
W porównaniu do przeciętnych lounge'y w Europie czy siedzenia przy bramce, Royal Orchid Lounge nie wypada najgorzej, jednak jeśli macie wybór, zdecydowałbym się na spędzenie czasu w innym saloniku.


Od kilku miesięcy Thai Airways nie obsługuje już lotów do Hong Kongu samolotami z kabiną pierwszej klasy, jednak w saloniku wciąż znajduje się (bardzo skromna) część przeznaczona właśnie dla pasażerów najwyższej klasy serwisowej tajskiego przewoźnika.
![]() |
Bardzo skromna poczekalnia jak na ceny biletu pierwszej klasy |


Widoki z Royal Orchid Lounge nie są może zapierające dech w piersiach, ale ilość światła dziennego jest satysfakcjonująca dzięki byciu bezpośrednio pod dachem terminalu. Niestety takie rozwiązanie dopuszcza hałas z ogólnodostępnych części budynku.


Choć salonik rozczarował mnie brakiem tajskiej autentyczności, niezbyt apetycznym wyborem jedzenia i trochę nietrafionym wystrojem, na szczęście nie spędziłem w nim zbyt wiele czasu i po niespełna półgodzinnym pobycie udałem się na boarding mojego lotu odbywający się z pobliskiego gate'u nr 35.

W porównaniu do przeciętnych lounge'y w Europie czy siedzenia przy bramce, Royal Orchid Lounge nie wypada najgorzej, jednak jeśli macie wybór, zdecydowałbym się na spędzenie czasu w innym saloniku.
0 komentarze:
Prześlij komentarz