Szukając pomysłów na prezent urodzinowy, natrafiłem na Aviation Tagi.
![]() |
Kartonik, do którego przyczepiona jest zawieszka, prezentuje najważniejsze informacje dotyczące samolotu, z którego pochodzi nasz nowy gadżet |
"This is your own piece of flight history" ("To jest Twój własny kawałek lotniczej historii") - czy nie brzmi to dumnie? |
Z tego powodu ciężko o udekorowanie pokoju czy biura śmigłem lub kawałkiem skrzydła - ich ceny są astronomiczne, gdyż w większości wciąż nadają się do ponownego użycia.
Po kilku dniach pracy przy rozbiórce, z wycofanego samolotu zostaje jedynie goła blacha, która jest następnie przetapiana, i ślad po nim znika. Tutaj następuje zwrot akcji!
![]() |
Zamiast do huty, blacha kilku wyjątkowych samolotów trafiła do magazynu firmy Aviation Tag. Źródło: Aviationtag.com |
Nie powstają one w wielkiej fabryce z gotowych, prostokątnych, idealnie równych kawałków blachy, lecz są wycinane z odzyskanych części kadłubów samolotów, co czyni każdy z nich jedynym w swoim rodzaju i niepowtarzalnym.
![]() |
Źródło: Aviationtag.com |

Muszę przyznać, że faktycznie to widać, szczególnie na krawędziach, które noszą ślady przycinania i polerowania, zgodnie ze zdjęciami prezentowanymi na stronie.
![]() |
Źródło: Aviationtag.com |
Ślady cięcia i polerowania widoczne na prawej krawędzi |
W rzeczywistości główna część (tabliczka) mierzy ok. 8 cm, co czyni ją dość uniwersalną, przynajmniej według mnie.
Choć faktycznie to trochę dużo jak np. na kluczyk do samochodu, to sprawdziło się idealnie w czasie poszukiwania kluczy do mieszkania w czeluściach torby.
Jak na razie oferta firmy składa się z kilku odmian przywieszek, których serie są limitowane zazwyczaj do 10-20 tysięcy sztuk. Myślicie, że to mnóstwo? Większość modeli jest już wyprzedana! Ale spokojnie, prace nad kolejnymi trwają.
Te o mniejszych wolumenach potrafią zejść w ciągu kilku godzin. Zważywszy na cenę - od ok. 20 do nawet 40 euro za sztukę - tempo robi wrażenie i świadczy, że pomysł przypadł do gustu wielu maniakom latania! ;-)
Stosunkowo wysoką cenę tłumaczy nie tylko unikatowość pomysłu, ale w znacznym stopniu również fakt, że zawieszki są ręcznie robione, przy użyciu zaledwie podstawowych narzędzi.
![]() |
Z całą pewnością gilotyna nie jest maszyną, która pozwala w łatwy sposób pociąć metal na idealnie równe kawałki, lecz ręczne użycie właśnie takich narzędzi czyni produkt końcowy jeszcze bardziej wyjątkowym i niepowtarzalnym. Źródło: Aviationtag.com |

Widoczne spękania i rysy to nie tani chwyt marketingowy, lecz efekt wielu lat działania warunków atmosferycznych |
![]() |
N980AP jako G-VMED w barwach Virgin Sun Źródło: Wikimedia |
Znajdziemy m.in. Boeinga 747 "Badenia-Wirtemberga", który w barwach Lufthansy wylatał ponad 100 tysięcy godzin. W tym czasie mógłby polecieć na Księżyc i z powrotem aż 111 razy.
Niektóre wersje przywieszek zostały wyprodukowane przy współpracy z Lufthansą, która nie tylko użyczyła swojego logo, ale także umieściła je w swoim "World Shop".
Rewers, pokryty oryginalną, zieloną farbą antykorozyjną, zawiera wskazówki dla potencjalnego znalazcy, które mają umożliwić kontakt z właścicielem bagażu czy czegokolwiek, do czego doczepiona została plakietka.
![]() |
Zarówno by zarejestrować swój tag, jak i zgłosić znalezienie czyjegoś, wystarczy wypełnić prosty formularz na stronie producenta |
W kwestiach organizacyjnych, gadżety wysyłane są z Niemiec. Mój, solidnie zabezpieczony wewnątrz koperty z folią bąbelkową, doszedł w ciągu zaledwie 4 dni.

W środku, oprócz breloka, znalazłem również pocztówkę z Kolonii w stylu "vintage" z ręcznie wpisanymi (na odwrocie) życzeniami wielu miłych chwil i radości z mojego nowego nabytku.
Ten gest autentycznie mnie urzekł i sprawił, że całe doświadczenie wydało mi się jeszcze bardziej unikatowe i spersonalizowane.
W kwestii unikatowości, jak można wyczytać na Facebook'u firmy, w przyszłości planowane są zawieszki z unikatowych samolotów, znacznie słabiej znanych niż popularna rodzina A320 czy B747.
Intrygująca historia maszyny, z której pochodzi nasz gadżet, mogłaby jeszcze go uatrakcyjnić, dlatego być może warto by było na opakowaniu zamieścić krótką notkę historyczną (np. dla jakich linii latał, czy miał jakieś nietypowe misje, czym zasłynął dany model samolotu itp.).
"Brać, wybierać, decydować i... czym prędzej kupować?"
Sam podchodziłem do sprawy ze sporą dozą entuzjazmu, która okazała się w pełni uzasadniona. Z całą pewnością obdaruję swoich zakochanych w samolotach przyjaciół takimi przywieszkami, by sprawić im przyjemność i wesprzeć rozwój tego intrygującego projektu.
Jeśli nie jesteście przekonani o unikatowości gadżetów, wyobraźcie sobie takie zawieszki z kawałkami Boeinga 767, którym kapitan Tadeusz Wrona wylądował bez podwozia, co spotkało się z ogromnym uznaniem na całym świecie!
Co sądzicie o całej koncepcji? Niespotykany sposób na własną cząstkę lotniczej sztuki czy kosztowny bibelot?
Fajna sprawa, szkoda że tak droga.
OdpowiedzUsuńZgadzam się z autorem, że krótka historia samolotu byłaby dobrym pomysłem, szczególnie w przypadku dawania go na prezent komuś słabiej znającemu się na samolotach.