czwartek, 18 stycznia 2018

"Dziecko w fabryce czekolady" - zwiedzanie fabryki Airbusa

Choć minęło już trochę czasu od podróży, którą odbyłem pod koniec lipca z okazji setnego lotu w życiu, nie zdążyłem dotychczas podzielić się wrażeniami z wycieczki do fabryki Airbusa w Finkenwerder pod Hamburgiem.


Airbus szczyci się swoją międzynarodowością, sięgającą czasów, gdy idea Unii Europejskiej dopiero powstawała, głównie na drodze zacieśniania współpracy gospodarczej.
Udostępnij:

wtorek, 9 stycznia 2018

Z lotniska Ovda do Ejlatu

Niebagatelnej wielkości dotacje od izraelskiego rządu przekonały wielu spośród największych graczy w branży lotniczej do otwarcia połączeń do Ejlatu - kurortu położonego nad Morzem Czerwonym. Zaowocowało to wysypem tanich biletów, które bez większego wysiłku czy wyprzedzenia można dostać za zaledwie kilkadziesiąt złotych.

Plażowanie pod palmami w środku polskiej zimy odległe o zaledwie kilkadziesiąt złotych i cztery godziny lotu - zbyt piękne, by było prawdziwe?
Rajski nastrój psuje tylko jeden drobny szczegół - loty miały odbywać się na zupełnie nowe lotnisko Eilat Ramon, dysponujące odpowiedniej wielkości budynkiem oraz całą infrastrukturą (terminalem autobusowym, wypożyczalniami samochodów itp.), a przede wszystkim położone zaledwie 18 km od centrum miasta.
Udostępnij:

niedziela, 7 stycznia 2018

Prywatne odrzutowce: fantazja bogaczy czy komfort w zasięgu dłoni?

Nie ulega wątpliwości, że z upływem czasu latanie staje się coraz dostępniejsze i więcej osób może doświadczyć cudu podróży w przestworzach. Jednocześnie widać trend przewoźników do minimalizacji kosztów, czego najlepszym (a w zasadzie najgorszym!) przykładem jest klasa biznes na lotach po Europie - w większości przypadków jest to identyczny fotel jak w klasie ekonomicznej, z ilością miejsca na nogi porównywalną do tanich linii, a jedynym wyróżnikiem bywa czerstwa kanapka i kubeczek czegoś do picia.

Dodajcie do tego zatłoczone, hektyczne lotniska, a zrozumiecie dlaczego tak popularne w USA i na zachodzie Europy stają się różnego rodzaju (w tym np. współdzielone) przeloty prywatnymi samolotami, jak chociażby JetSmarter, Surf Air czy One Jet.

Taka kabina kontra zablokowane środkowe miejsce i standardowy fotel? Chyba właśnie odkryłem definicję pytania retorycznego!
Źródło: SuccessFLY
Abstrahując od poszczególnych koncepcji biznesowych (którym wkrótce poświęcę oddzielny wpis), jak w zasadzie wygląda podróż samolotem dyspozycyjnym? Dzięki uprzejmości firmy SuccessFLY, która zgodziła się odpowiedzieć na kilka nurtujących mnie pytań, postaram się uchylić rąbka tajemnicy.
Udostępnij:

środa, 27 grudnia 2017

Sinsheim - muzeum techniki warte grzechu

Zacznę nietypowo, wyznaniem: właściwie wszystkie wyjazdy, w których biorę udział, planuję samodzielnie. Złośliwi zarzucą mi manię kontrolowania wszystkiego, lecz sam wolę myśleć, że mam na tyle wprawy, że ze względu na spore doświadczenie w tej materii, organizacja planu zajmie mi znacznie mniej czasu i wysiłku niż moim znajomym. Wiem na które aspekty zwrócić szczególną uwagę, czego się wystrzegać.

Ten wyjazd był zupełnie inny i zaczął się dość nieśmiało. W czasie wymiany polsko-niemieckiej, na której byłem kilka lat temu w Norymberdze, Alex, mój partner z wymiany, zapytał, co chciałbym robić w dzień wolny. "Jak to co? Spotting na pobliskim lotnisku!".

Pierwszy widok po wyjściu z samochodu i od razu wiedziałem, że czeka mnie fantastyczny dzień!

Udostępnij:

wtorek, 12 grudnia 2017

Recenzja: McDonald's na lotnisku w Gdańsku

Choć "recenzowanie" McDonalda, czy jakiegokolwiek innego fast-foodu może średnio wpisywać się w tematykę bloga lub brzmieć jak średnio pasjonująca lektura, otwarciu tego lokalu na gdańskim lotnisku przyglądam się od dłuższego czasu z zapartym tchem.

Na kilka dni przed otwarciem
Nie wynika to z mojej sympatii do wysoko przetworzonej żywności, lecz całego zaplecza ekonomicznego otaczającego to wydarzenie.
Udostępnij:

sobota, 2 grudnia 2017

Lotniskowe "papiery wartościowe" - w poszukiwaniu jakości

Jeśli kiedykolwiek stworzę dział "Problemy pierwszego świata", to daję słowo, że ten post zajmie w nim zaszczytne miejsce na szczycie.

Jeśli jednak absurd tytułu Was nie przeraża, prawdopodobnie znacie ten dylemat. Karty pokładowe występują w formie elektronicznej lub papierowej. Choć te drugie powoli odchodzą do lamusa (a może właśnie dlatego), do ich wyglądu przywiązuję szczególną uwagę.

Brak kolejki do check-inu? Pewnie jest zamknięty! Cięcie kosztów sprawia, że przewoźnicy zachęcają podróżnych do korzystania z automatycznych kiosków. Można przy nich wydrukować karty pokładowe, a bagaż nadać w specjalnie oznaczonych stanowiskach "Bag drop"
Jako że w większości tanich linii drukowanie kart na lotnisku jest dodatkowo (słono) płatne, a nawet lecąc linią klasyczną chęć drukowania papierowych "boardingów" czy to w check-inie, czy automacie, zabiera czas, który moglibyśmy spędzić w domu czy hotelu np. dłużej śpiąc.

Oczywiście mowa o sytuacji, gdy podróżujemy wyłącznie z bagażem podręcznym i moglibyśmy odprawić się online w domu, a na lotnisku iść prosto do kontroli bezpieczeństwa.

Ominięcie takich kolejek to oszczędność nawet 40 minut
Jednak gdy nadaję bagaż lub z innych powodów (np. braku możliwości odprawy online) i tak muszę udać się do stanowiska odprawy, z radością patrzę na stare, poczciwe wydruki na grubym papierze.


Jest też dobra informacja; część automatycznych kiosków do odprawy również drukuje karty na takim charakterystycznym papierze.

Na warszawskim Okęciu w takich automatach otrzymacie "bordingi" pożądanej jakości
Niestety zazwyczaj dostaniecie wydruk na zwykłym papierze termicznym, podobnym do tego z paragonów, który szybko blaknie i jest cienki, więc łatwo go uszkodzić jeszcze przed odlotem.

U góry tani papier termoaktywny i, dla porównania, pod spodem klasyczny, gruby
Z kolei jeśli już otrzymacie karty pokładowe i chwalicie się zdjęciami z podróży z biletami w ręku, koniecznie pamiętajcie o zamazywaniu: numeru rezerwacji (o ile znajduje się na karcie), numeru biletu elektronicznego (napis "ETKT" i długi ciąg cyfr), imienia i nazwiska, a dla pewności także kodu kreskowego.

Te elementarne dane pozwalają niepożądanej osobie bez większego trudu przejąć (lub skasować) naszą rezerwację, zamówić specjalny posiłek (np. dziecięcy) i zamówić dla nas asystę lotniskową (czyli jazdę po lotnisku na wózku inwalidzkim w towarzystwie pracownika lotniska).

By mieć spokojne wakacje, a uśmiech nie schodził nam z twarzy aż do ich końca, lepiej być ostrożnym z udostępnianiem danych umożliwiających dostęp do naszej rezerwacji online
Podobne "atrakcje" przytrafiły się posłowi Dominikowi Tarczyńskiemu, na dodatek wyszedł na jaw fakt, iż leciał w inne miejsce niż podał oficjalnie...

Karty pokładowych często są dla mnie pamiątką unikatowych, niezapomnianych lotów. Stąd moje dążenie, by nie wyblakły po kilku tygodniach i jak najdłużej stanowiły świadectwo niepowtarzalnych podróży.

Przywiązujecie wagę do rodzaju papieru, na którym wydrukowano Wasze "boardingi"?

Udostępnij:

środa, 22 listopada 2017

Recenzja: Comfort Hotel Ejlat

Hotele w Izraelu słyną przede wszystkim z astronomicznie wysokich cen i niekoniecznie wysokiego poziomu usług.

Sam Ejlat jest niewielkim miasteczkiem, pełniącym rolę kurortu nad Morzem Czerwonym, i dysponuje stosunkowo ograniczoną ilością noclegów, co nie ułatwiło mi zadania w trakcie planowania wyjazdu z okazji otwarcia bezpośrednich połączeń z Gdańska na lotnisko w Ovdzie.

Miasto ma też dość charakterystyczny układ - leży na raptem kilkunastokilometrowym pasie ziemi między Egiptem a Jordanią, z lotniskiem przecinającym je niemal w samym centrum.

Sklep oraz bankomat ulokowane obok hotelu okazały się zaskakująco drogie, nawet jak na izraelskie standardy
Za noc zapłaciłem 230 NIS (Nowych Izraelskich Szekli), czyli ok. 240 zł. Odrobinę więcej niż bym chciał, ale kluczowa okazała się bliskość dworca autobusowego (vis a vis hotelu) oraz niewielka odległość, 10 minut spacerem, do promenady tętniącej życiem dzień i noc.

Do obniżenia kosztu noclegu można wykorzystać kampanię linków polecających Booking.com. Jeśli zarezerwujecie nocleg z referrala, po zakończeniu pobytu zarówno Wy, jak i osoba udostępniająca referral, dostaniecie na kartę przypisaną do Waszego konta na Booking.com zwrot w wysokości od 50 zł do 25 USD (zależnie od waluty udostępnionego linku polecającego).

Mój referral o wartości 25 USD znajdziecie pod tym linkiem.
Udostępnij:

Copyright © Odlotowe Podróże | Powered by Blogger
Design by SimpleWpThemes | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com